Home / Audio & Video / Rocket League – Na pięć minut i pięć godzin.

Rocket League – Na pięć minut i pięć godzin.

Kiedy znudzony starym wiecznie wieszającym się laptopem kupiłem kompa do grania, przez pierwsze pół roku grałem w Heroes Of Might and Magic III. Niezmiennie, codziennie (lub codrugodziennie) katowałem kolejne królestwa. Pomimo tego, że komp pociągnąłby właściwie wszystko, co wtedy rynek gier miał do zaproponowania. Dlaczego? Bo ta gra jest niesamowicie grywalna i nie znudziła mi się pomimo lat. I właśnie to kryterium jest dla mnie najważniejsze jeśli chodzi o Rocket League

Teraz trochę się pozmieniało, przesiadłem się z kompa na konsolę z praktycznych względów. No i gram. Na początku był Wiedźmin i tylko on. W końcu premiera była impulsem, żeby kupić konsolę. Po jakimś czasie na dysku wylądowało Rocket League. Jakkolwiek głupio to nie brzmi, najprościej ujmując – jest to połączenie wyścigów samochodowych i piłki nożnej. Graficznie w porządku, muzyka bardzo dobra, prostota idei wręcz powalająca. Ot, boisko, dwie bramki, wielka metalowa piłka i zawodnicy. Z murawy (ziemi, podłogi, podłoża) wystają tegesy zapewniające uzupełnienie dopalaczy. I właściwie tyle. Teraz trzeba tylko dodać gazu i umieścić piłkę w bramce, co tylko pozornie wydaje się proste. Grać można solo, lub w dwu, trzy i czteroosobowych drużynach. Preferuję dwuosobowe, bo sześć samochodów na boisku to już tłum.

Rocket league jest mega grywalne. Pomimo tego, że mecz trwa pięć minut, to naprawdę trudno oderwać się, żeby nie grać przez pięć godzin. Rozbudowany tryb multiplayer wcale tego nie ułatwia