Home / Kultuzrywka / Diablo 3 – Reaktywacja, czy reanimacja?

Diablo 3 – Reaktywacja, czy reanimacja?

Pierwsza cześć Diablo zapewniła mi wiele nieprzespanych nocy. Pierwsze próby gry w sieci kilku spiętych ze sobą komputerów i pierwsze wrażenia graniczące z ekstazą którą zapewniały kolejne rozpłatane czaszki wrogów. W drugą część dane mi było grać trochę mniej – jakoś nie wstrzeliłem się w okres największej popularności – ani ze sprzętem, ani z czasem, ani chęciami. Ostatnio kupiłem trzecią część, z trochę drżącymi rękami i drżącym sercem, bo poprzednia została wydana kawałek czasu temu

 

Ano właśnie –  pomiędzy drugą a trzecią częścią jest 12 lat różnicy. Nie wiem czy w świecie gier jest jakiś okres, kiedy nie wypada robić kolejnej części gry, a zamiast tego remake. Podobnie ze StarCraftem, na którego kontynuację (mocno zapowiadaną i jeszcze mocniej oczekiwaną, zwłaszcza przez rzesze fanów pierwszej części, trzeba było czekać tyle samo – plus minus kilka miesięcy.

Rozumiem doskonale, że większość sił studia została rzucona w wir produkcji World of Warcraft – nowatorskiego jak na ówczesne czasy projektu który zapewniał rozrywkę większej ilości graczy – tak starych, jak młodych pokoleń. Wiadomo – business is business – hajs się musi zgadzać. Lepiej zatem tworzyć nowe niż odgrzewać stare tytuły.

I dokładnie tym jest w mojej opinii Diablo 3. Odgrzanym kotletem. Oczywiście dodatkowo doprawionym, pięknie udekorowanym i podanym na nowym, pięknym talerzu przez doświadczonego kelnera. Nie zmienia to faktu, że szału ni ma. To wciąż hakenslasz gdzie wali się w przyciski kładąc pokotem rzesze potworów. Oprawione jest to oczywiście w długą i dość nużącą historię, żeby której wysłuchać, trzeba mieć anielską cierpliwość, albo miłość do RPG i zbyt patetycznych historii i tekstów wyssaną z mlekiem matki. I do tego ten dubbing… ech…

Po jakimś czasie grania mnie jednak olśniło. Ja po prostu z tego wyrosłem. Nie dla mnie tłuczenie setek przeciwników w lochach. Wolę ich mniej, za to w nieco logiczniejszym rozkładzie. Wolę trochę pomyśleć przy rozrywce. A kiedy chcę iść na rekord w kładzeniu wrogów, ściągam jakąś mini gierkę na telefon, gram po wszystkim usuwam, żeby zrobić miejsce.