Home / Kultuzrywka / La La Land – bardzo ładny musical.
la la

La La Land – bardzo ładny musical.

Nie przepadam za musicalami. W kanonie ulubionych niezmiennie od lat „Grease” i „Moulin Rouge”. Tyle. No, może jeszcze klasyki „Jesus Christ Superstar” czy „Hair”,  chociaż nie fanatycznie. Poza tym  niby spoko, a jednak nieszczególnie pałam uczuciem. Żadnym w zasadzie, czyli są mi zupełnie obojętne. Tym razem postanowiłem się wybrać do kina na musical. W końcu 14 nominacji do oskara to nie w kij dmuchał…

 

„La La Land” to bardzo ładnie opowiedziana historia – o miłości, muzyce, pasji. Stawia boahterów przed trudnymi, życiowymi wyborami i przed sobą. Bo jest to historia dwójki osób – Jej i Jego Cotosięwsobiezakochali. Miła para – on muzyk, pasjonat ambitnej sztuki, zubożały – a jakże. Ona – aktorka która nieszczególnie grała gdziekolwiek dotychczas. Każde z nich próbuje dosięgnąć swoich marzeń, aż w końcu się spotykają. Romantyzm i atmosfera baśni wręcz podręcznikowe. No i żeby nie spojlerować za bardzo – ładne love story.

 

Ładne – to właściwie tyle co mogę powiedzieć – w całym filmie najbardziej wygrywały: Muzyka (fakt – to chyba najważniejsze) – a przynajmniej znaczna jej część, nogi Emmy Stone – bo są spoko i Ryan Gosling, który jest zawsze spoko. Mimo to polecam bardzo, bo co ja tam mogę wiedzieć o musicalach,  a tymczasem na mojej liście pozostaną niezmiennie „Grease” i „Moulin Rouge”.

  • malina

    Ja się zawiodłem na la-la-landzie 🙁 spodziewałem się czegoś bardziej w stylu Grease. Jak dla mnie zbyt ckliwe to wszystko było… Ale nogi Emmy i gęba Rajana bronią film.

    PS. nie trawię jazzu, więc może trochę i ten fakt przemawia na minus 🙂