Home / Kultuzrywka / Ślepnąc od świateł – książka którą musisz czytać

Ślepnąc od świateł – książka którą musisz czytać

W łóżku, w tramwaju, na podłodze, na krześle biurowym, wisząc, pływając i nawet gdybym pracował w kopalni to drugą ręką trzymałbym tę książkę. Albo nogą. Już jakiś czas temu się zbierałem żeby kupić, zerknąć, przeczytać. Jakoś się nie złożyło. Zawsze było coś innego.

 Książka jest niesamowita, wciągająca tak, że po pierwszej stronie chcesz jeszcze dziesięciu. Kiedy bolą oczy mimo wszystko czytasz dalej. Po prostu chcesz, po prostu musisz. Pierwsza książka od bardzo dawna, która nie pozwoliła mi się oderwać. Jak w jakimś amoku. Strona za stroną, rozdział po rozdziale.

Kiedy zasypiałem kładłem czytnik obok siebie, żeby mieć pod ręką kiedy się obudzę. Z samego rana, przed poranną kawą, w pracy w chwili spokoju, na kiblu i przy obiedzie. Cały czas w kółko. Zapewniła mi sporo emocji, choć niekoniecznie dobrych – jest jedną z może trzech książek które wywołały u mnie koszmary – dwie poprzednie były Stephena Kinga (szapo ba panie Żulczyk, szapo ba). Przy końcu nerwy miałem tak napięte, że nie mogłem się oderwać. Pochłaniałem linijka po linijce, znak po znaku.

Aż nagle się skończyła. Zostawiła niedosyt i głód….

Aha, wspomniałem, że tematem przewodnim jest kokaina?