Home / Knajpy / Zielono mam w głowie i fiołki w niej kwitną…

Zielono mam w głowie i fiołki w niej kwitną…

Od czasu do czasu będę tu zamieszczał opisy/recenzje/wrażenia z miejsc które odwiedziłem, głównie barów/pubów/klubów nazywanych przeze mnie knajpami. Byłem już tu i ówdzie, prawie jedną trzecią życia w knajpach przepracowałem więc zabiorę głos.

IMG_1388

Zielono mi

Przedstawiam knajpkę która znajduje się w Krakowie, tuż przy pętli tramwajowej „Salwator”. Wystarczy wysiąść z jedynki i jesteś, nie sposób nie trafić. Od razu w oczy rzuca się napis „Tu znajduje się fajna knajpka”. Rzeczywiście znajduje się. I jest fajna. Pomimo tego że znajduje się tuż przy skrzyżowaniu, przechodząc przez ogrodzenie zostawiasz miasto za sobą. Bardzo przyjemne doznanie, zwłaszcza po ciężkim dniu lub tygodniu pracy.

IMG_1336

Wystrój nie jest jednolity – jest dużo … właściwie wszystkiego. Mimo wszystko nie przekracza to granicy kiczu, co powoduje uczucie ciepła i przytulnej atmosfery miejsca. „Zielono mi” ma charakter lokalny, co wcale nie stoi na przeszkodzie by czasem robiło się tam  tłoczno i ruchliwie.

IMG_1378

Do tańca i do różańca – można zjeść, można się napić – czasami podobno trzeba.  Wybór alkoholi nie powala, choć na tak niewielkie miejsce i tak jest duży. Ot, właściwie to co można dostać w większości lokali. Spory też jest wybór atrakcji bezalkoholowych, jak kawy herbaty (w różnych opcjach), latem również lody. Jedzenie jest w porządku, a wybór jest w sam raz. Niby nic nadzwyczajnego, ale dobre – polecam szczególnie „kukiełkę” lub „fibzdrygałkę”.

IMG_1363

Obsługa – może bardziej ogólnie – bez nadęcia i konwenansów, bez białych mankietów i bułki przez bibułkę, nawet kiedy obsługują właściciele. Zupełnie na luzie,  pomimo tego sprawnie i sympatycznie. Problemy zaczynają się przy większym ruchu kiedy tłum szturmuje bar, a za nim jedna osoba. Nic dziwnego, zwłaszcza kiedy każdy z tłumu chce czegoś innego. Na szczęście rzadko zdarza się sytuacja że tłum i jedna osoba za barem występują w tym samym czasie. Czasem też kończy się wódka, ale w magiczny sposób znów szybko się pojawia.

IMG_1604

 

Klimat jest przyjazny, muzyka głównie spokojna, nic nie stoi na przeszkodzie żeby w ciągu dnia przyjść z dziećmi na niedzielną kawę i lody, posiedzieć w ogródku (choć to raczej latem) a później wybrać się na spacer (Blisko na Kopiec Kościuszki, Błonia, Bulwary nad Wisłą). Przyjemnie też zajrzeć po spacerze.

Podsumowując: Miejsce bardzo fajne, wolę zaglądać raczej latem niż zimą (wiadomo – wszystko wolę latem niż zimą). Obsługa miła i na luzie, można zapomnieć o całym świecie i zmartwieniach, można coś zjeść, można się napić. Przy odrobinie szczęścia i wesołym towarzystwie można potańczyć. Przy odrobinie pecha i dużym towarzystwie można długo czekać na zamówione pyszności. Można uciec od zgiełku skupisk knajp w Krakowie. Żeby się dostać, trzeba opuścić zgiełk skupisk Knajp w Krakowie.

 

Oceniam na : 7/10