Home / W głowie / Czasem dziwne sny się ma.

Czasem dziwne sny się ma.

Miałem dziwny sen:

W wielkim domu była impreza. Wiele osób, zabawa na całego, przekrój gości niesamowity – od wymuskanych młodzieńców w garniturach i pań w sukniach wieczorowych, po osoby z wyglądu przypominające raczej mieszkańców dworców i kanałów ciepłowniczych. We śnie owym, ktoś na trawniku urodził i porzucił noworodka. Dopiero wieczorem ktoś zainteresowałem się dzieciakiem, postanowiłem wziąć go do domu, żeby bidulek nie umarł z zimna. Postanowiłem przygarnąć dzieciaka, skoro jakaś wyrodna matka postanowiła się go pozbyć w tak okrutny sposób. Dziecko rosło szybko – następnego ranka stało już o swoich siłach i mówiło. Było to złe dziecko. Ale nie ‚złe’ bo płakało, czy ściągało na siebie stojak z nożami, tylko np. odkręcało celowo gaz i wychodziło z kuchni, albo chciało podpalić firanki. Rosło w takim tempie, że koło południa rzucało kostką brukową w rówieśników wysyłając ich do szpitala. W okolicy wieczora okazało się, że znajda wyrosła na całkiem przystojną młodą damę, która bardzo nieprzystojnie się zachowywała. Wciąż usilnie starając się zrobić krzywdę wszystkim dookoła (impreza wciąż trwała). Wtedy dopiero dotarło do mnie(!!!), że coś jest nie tak z moją wychowanką, która była już mniej więcej mojego wzrostu kobietą. Podszedłem więc do niej z zamiarem dowiedzenia się o co chodzi. Okazało się, że to nie było podrzucone dziecko (no shit geniuszu), tylko obudzony starożytny demon co zwie się aurora czy jakoś tak. Powziąłem się więc do walki, a ona mi na to, że to świetnie, bo jest mistrzynią w karate. Szamotanina trwała chwilę, po czym obwieściłem przeciwniczce, że w dupie mam jej karate, bo i tak jestem dwa razy cięższy (bez masy nie ma klasy). Chwyciłem ją za twarz jedną ręką i cisnąłem o ścianę. Potem usiadłem na niej i zacząłem dusić. Zaczęła świecić jak neon i zmieniać kolory – najpierw żółty, potem różowy, fioletowy, czerwony. Później zniknęła. Zanim jednak to zrobiła zdołała wycharczeć: „Nie jestem tu sama – rozejrzyj się tylko”. Obrzuciłem wzrokiem wielki pokój pełen ludzi wielu z nich oczy jarzyły się żółtym, neonowym blaskiem. Wstałem z zamiarem duszenia ich po kolei myśląc, że to strasznie dużo roboty…

Kurtyna. To znaczy budzik.

  • Justyna Kopera

    ano, mi ostatnio śniło się, że imć Piotr, brat Twój postanowił się rozmnożyć, w sensie zaciążył 🙂 a z racji, że to było tuż po jego krakowskiej wizytacji, a ja miałam gorączkę to jęłam się zastanawiać czy On to nam zakomunikował czy tylko był to sen 🙂

    • Piotr, Brat Twój

      Gratuluję Justynko snów 😀
      To był tylko sen! 🙂

  • Piotr, Brat Twój

    „Ale chodźcie po kolei żeby który dwa razy wpierdolu nie obskoczył „