Home / W życiu / A może tak longboard ? Może w Amsterdamie ?

A może tak longboard ? Może w Amsterdamie ?

IMG_1189 

    „Mamy co prawda styczeń, ale pogoda nas rozpieszcza, więc może by tak na deseczkę poszusować po bulwarach.” Tak myślałem jeszcze wczoraj. Nic z tego jednak – wczorajsze plany szlag trafił. Wieczorem zaczęło padać i wszystko wzięło w łeb. Do dupy a nie na sanki… tylko że nie sanki, choć pora roku jakby odpowiedniejsza.  Longboard dostałem na urodziny, raczej nie jeżdżę wyczynowo, bo żeby się nauczyć tych wszystkich trików, to ani czasu, ani odpowiedniego nauczyciela. Jeżdżę zatem rekreacyjnie, przemieszczam się raczej – z miejsca na miejsce. Jazda przyjemna, można się trochę zmęczyć, zrelaksować. Przy okazji śmiałej myśli o deseczce, wieczorem powstał zarys całkiem przyjemnego planu. Otóż odwiedził nas znajomy którego dawno nie widziałem, od drinka do drinka, od słowa do słowa przeszliśmy na temat wakacji, a konkretnie majówki – a może by tak wyjechać gdzieś gdzie jest dużo ścieżek rowerowych, gdzie można by po prostu posiedzieć kilka dni w knajpach, pojeździć, dobrze się zabawić, a przy okazji społeczność jest tolerancyjna wobec bandy trzydziestolatków zachowujących się jak gówniarze. No i padło na Amsterdam – z różnych przyczyn – kilkoro znajomych już było, kilkoro mieszka tam na stałe. Nigdy nie byłem, zawsze chciałem, więc czemu nie.

Boże chroń królową

 

         W zasadzie to marzy mi się taki „młodzieżowy” wyjazd – z melanżami do rana, spaniem pod namiotem i chłonięciem atmosfery miejsca wszelkimi możliwymi sposobami. Najlepiej żeby działo się coś ciekawego. Stąd pomysł na termin. 27 kwietnia w Holandii obchodzone jest wielkie święto (które trwa do 30 kwietnia) – Dzień Królowej. W te dni cała Holandia szaleje – na ulicach rozkłada się mnóstwo małych jarmarków, bo w te dni można handlować bez podatku i żadnego pozwolenia. Wszędzie organizowane są imprezy. Czyli byłaby to niesamowita okazja na pierwszą wizytę w Amsterdamie. Dobrze zaczynać poznawanie nowych miejsc od intensywnych wrażeń – oczywiście pozytywnych.

Faza testów

        Niestety to wszystko dopiero plany, a z planami wiadomo jak jest – lubią nie wyjść. Zwłaszcza kiedy pomysły padają podczas spotkań zakrapianych alkoholem. Po prawdzie to większość z takich planów nie wychodzi. Za każdym razem kiedy na imprezie pada pomysł, z reguły następnego dnia jest zapominany. A może tylko dlatego że tych planów po spożyciu zawsze jest tak wiele.

     Ha! a przy okazji wczorajszego spotkania, wymyśliłem pysznego drinka. Przynajmniej mam nadzieję że będzie pyszny – wczoraj go nie zrobiłem ze względu na brak niektórych składników. Przy najbliższej możliwej okazji zaprezentuję.

  • Anonim

    byłem kiedyś w tym czasokresie,do tego załapałem się na nocny wyścig Gumball 2000,wrażenia niezapomniane.Policyjne blokady,lawety ,szaleństwo 🙂 Jedno jest pewne w tym czasie można zapomnieć o jakimś hotelu czy kwaterze, na ulicach grasuje chyba cały świat na rowerach 😉 .Kiedyś tam wrócę.