Home / W życiu / Afera za aferą

Afera za aferą

Internetem wstrząsnęły ostatnio dwie afery – żytnia i faktowa. Nie wiecie o co chodzi? Otóż agencja prowadząca fanpejdż Żytniej, dała ciała na całej linii. Wrzuciła nie swoje, dość niestosowne do okazji zdjęcie, z jeszcze bardziej niestosownym napisem. Wyszło słabo, żeby nie rzec chujowo.

ŻYTNIA

Zaraz później Fakt wrzucił na pierwszą stronę papierowego wydania zdjęcie 10 letniej ofiary zabójstwa. Jeszcze żywej, przerażonej dziewczynki. Skurwysyństwo – owszem. Zwłaszcza, że dwie, trzy godziny po zrobieniu zdjęcia, dziewczynka już nie żyła.

No i zaczęło się – wylewanie pomyj, szukanie winnych, spychanie winy i ogólne pastwienie się – to nad jednymi to nad drugimi. Wielu poczuło potrzebę skrytykowania, wielu ekspertów wypowiedziało się jak powinno być, jak jest i jak będzie. Wielu czytało tych wielu i podawało dalej…

 

fakt

To ja wam powiem jak będzie:
Nawet jeśli fail z Żytnią nie był zamierzony i nie celował w efekt „nie ważne jak, ważne żeby mówili”, jestem przekonany, że sprzedaż wzrośnie. Może nie super lawinowo, ale wzrośnie. Chociażby dlatego, że wiele osób po prostu dowie się, że Żytnia (znów) istnieje. Jeśli chodzi o Fakt – pismo właśnie na ten efekt jest nastawione. Taka to gazeta, a dobre wiadomości, to żadne wiadomości.   Co gorsza, mam wrażenie, że będzie się to pogłębiać – taki to świat. To się sprzedaje. Zło się sprzedaje. Okrucieństwo i inne gówno świetnie się sprzedaje.

A najpóźniej za kilka lat wszyscy o tym zapomną, lub się przyzwyczają i znów wszystko będzie jak dawniej… Niejeden „wielki” zaczynał od gówna. To się sprzedaje, to się klika.

 

Aha…. obym się mylił, ale na wielomilionowe pozwy i odszkodowania  raczej bym nie liczył