Home / W głowie / CH(F)ytry dwa razy traci

CH(F)ytry dwa razy traci

Frank szwajcarski podskoczył. Susa dał. Nura, tylko do góry. Tak naprawdę można było przewidzieć, że rząd Szwajcarii w końcu postanowi ‚odkleić’ go od waluty unii. I co? I teraz zawodzenie, płacz i zgrzytanie zębów. Nie może zawsze być pięknie. Zwłaszcza, że nie przewidzisz co stanie się w ciągu dziesięciu czy nawet trzydziestu lat.

Od dawna powtarzam już, że jeśli mieszkam w Polsce, zarabiam w naszych słabiutkich peelenach, to jeśli przyjdzie mi wziąć kredyt, to tylko w tej walucie. Nie oglądając się na inne, z pozoru stabilne gospodarki. Szwajcaria robi świetne zegarki, sery, czekolady, a nawet scyzoryki. System bankowy mają wręcz legendarny. Niestety, jak się okazało nie jest on na tyle stabilny  na ile byśmy chcieli. Jak sobie wymarzyliśmy.

Naprawdę cholernie współczuję wszystkim ofiarom skoku wartości franka. Nie wiem jak sam bym zareagował. Mogłoby się to skończyć  różnie. Jednak długi należy oddawać. Bez względu na to, czy pożyczyło się od kogoś kilo złota, czy kilo błota. Choć spodziewać się można, że raczej złoto straci swą wartość, niż błoto nabierze, to na odwrotną ewentualność też należy być gotowym. Zwłaszcza w długim okresie czasu.

Czy to nie jest zatem tak, że chytry dwa razy traci?