Home / W życiu / Cześć! Co u Ciebie?

Cześć! Co u Ciebie?

Siemanko, co u Ciebie?

Z reguły na to pytanie pada zdawkowa odpowiedź, że okej, że dobrze, lub ewentualnie tyrada narzekania. Czasem pytanie zadają osoby przypadkowo spotkane na ulicy po latach.. I co ja mam Ci powiedzieć? Jak streścić ostatnie 3, 5, 10 lat? Ze szczegółami opowiedzieć gdzie po drodze pracowałem i jak było? Kogo poznałem, z kim zaprzyjaźniłem, z kim o 9 rano lądowałem na plantach z butelką żołądkowej a z kim na chacie z urwanym filmem? Co po drodze spieprzyłem, a co zrobiłem dobrze?

Z reguły później następuje tekst w stylu „Trzeba się kiedyś spotkać, umówić na piwko jakieś czy coś”. Niestety nikt nie bierze od nikogo numeru telefonu i tym kurtuazyjnym akcentem kończy się niezręczna sytuacja zatytułowana: „Kiedyś spędziliśmy trochę czasu razem, więc chujowo tak nie poznawać się na ulicy”.

Kiedyś spotkałem tak jednego kolegę, wymieniliśmy uprzejmości, po czym padło klasyczne:  „No to może kiedyś na piwko, etc.”.
Jakież było jego zdziwienie kiedy powiedziałem: „No to może teraz? Masz chwilę? Chodźmy, tutaj niedaleko jest knajpka, wypijemy piwko czy tam kawę, pogadamy chwilę…” Nie oponował, obydwaj mieliśmy trochę czasu i choć tak naprawdę wcześniej znaliśmy się krótko, to było bardzo mile spędzone popołudnie.

Pozdro, Groszek!

Ale ja tak naprawdę nie o tym…

No właśnie ja bardziej o tym co u mnie, bo tutaj to tylko wiatr hula po kątach, nic nowego się nie pokazuje bo najpierw musiałby to ktoś napisać. A że login i hasło mam tylko ja, a z chęcią i motywacją jest u mnie ostatnio tak kiepsko jak z czasem. W związku z tym już miałem chwile zawahania, czy nie porzucić przedłużania domeny. No ale jednak przedłużyłem, więc coś by wypadało…
W szkicach mam sporo rzeczy, niestety większość już dawno straciła na wa(żn/rt)ości. Może jak pogrzebię wystarczająco głęboko to coś wydłubię.

A tymczasem…

A u mnie po prawdzie trochę nowego trochę starego:

Zmieniłem pracę – nie w sensie miejsca tylko stanowiska – awans znaczy się nastąpił. Kasa lepsza, obowiązków więcej, wciąż się uczę bo nie od razu cokolwiek – nie tylko Rzym – zbudowano. Wciąż gram na konsoli – ostatnio najczęściej w GWINTA (do tej pory nie wiem czy „zewrzeć szyki” czy „zetrzeć rzygi” – grający z polskim dźwiękiem zrozumieją). Wciąż niezmiennie poszukuję sensu bytności na tym ziemskim łez padole – jeszcze nie znalazłem – jak znajdę, dam cynk. Lato przyszło (może nie formalnie, ale jest) – choć to nie tylko u mnie nowość. Mam za sobą kilka mniejszych wyjazdów, w planach jakiś większy (choć z tymi planami to mocno powiedziane, bo na razie znam tylko kierunek, a i to niekoniecznie). Trochę mniej czytam, pewnie dlatego, że w tramwaju czytam maile zamiast książek. Kilka filmów i seriali obejrzałem lub jestem w trakcie. Znów najbardziej jaram się muzyką z epoki wojny wietnamskiej, bo dobry rock się nie starzeje. Na woodstock się wybieram i to właściwie tyle. Czasem spoglądam tęsknie raz po raz w kierunku mikrofonu, choć jakoś nie mogę się przysunąć bliżej – coś tam siedzi w głowie i powstrzymuje. Zupełnie tak samo jak z klawiaturą. A teraz to będzie jeszcze trudniejsze, bo wiadomo – lato.

W każdym razie chciałem przekazać że żyję, jestem, i nie mam bladego pojęcia kiedy stworzę coś następnego, więc zaglądaj tu czasem.

To tyle u mnie, a co u Ciebie?