Home / W życiu / Jak zostać barową mendą

Jak zostać barową mendą

Wpis ten jest krótkim poradnikiem, jak zostać zapamiętanym przez obsługę, a przy odrobinie szczęścia, kto wie – może nawet załatwić sobie zakaz wstępu następnym razem. Barową mendą najłatwiej zostać w popularnym klubie, gdzie jest duży ruch, obsługa uwija się jak w ukropie, a przy barze i tak stoją dwa rzędy spragnionych.

1.Bądź niecierpliwy a.k.a. Zwróć na siebie uwagę.

Najlepiej zrobić to, wychylając się przed szereg ludzi stojących przy barze. Można to osiągnąć stając na palcach i przechylając się tak, by korpus wisiał nad blatem. Do tego ważne – krzycz – i nie jest obojętne co. Jeśli nie znasz imienia barmana, dobrze jest zastosować kilka uniwersalnych zwrotów, takich jak „byku”, „ziomeczku”, „kierowniku” czy po prostu „ej”. W przypadku barmanek najlepiej sprawdzają się „księżniczko”, „skarbie” i „złotko”. Możesz wzmocnić swoje starania, gwizdaniem, pstrykaniem palcami, czy klepaniem dłonią w blat. Dodatkowo dobrze jest dzierżyć kurczowo w dłoni banknot, i machać nim przed barmanem – im bliżej, tym lepiej. W końcu zapach dwudziestozłotówki działa prawie na każdego.

2. Zamawiaj dokładnie

Na samym początku zapytaj co mają, bez względu na to, że na nalewakach do piwa jest napisane, butelki na półkach stoją frontem do Ciebie, a na ścianie wisi lista drinków. Przecież to zawsze może być ściema, lub co bardziej prawdopodobne – mogą ukrywać jakąś specjalną ofertę dla tych, co pytają. Najlepiej zamawiaj różne rzeczy, im bardziej skomplikowane tym lepsze. Musi być ich dużo. Absolutnie nie zamawiaj wszystkiego na raz. Poczekaj aż barman zrobi warstwowego szota B52, później zamów caipirinhę. Kiedy już się z tym upora, poproś o long island ice tea. Gdy będzie gotowe, jeszcze tylko cuba libre, a na sam koniec znów caipirinhę, bo przecież miały być dwie. Nie zapomnij upomnieć, żeby nie żałował alkoholu, bo lubisz mocne drinki (a on pewnie robi słabe).

3. Płać uważnie

Kiedy zamówienie będzie stało przed tobą gotowe, a barman wyrecytuje sumę, zacznij szukać pieniędzy. Ani chwili wcześniej. To zniweczyło by cały plan. Najlepiej mieć pieniądze schowane gdzieś głęboko, najlepiej luzem w kilku kieszeniach, żeby nie było zbyt łatwo. Dodatkowym bonusem jest to, że banknoty są wtedy pogniecione. W trakcie szukania pieniędzy możesz zakomunikować, że to wysoka cena, i że gdzie indziej mają taniej, że właściwie to należy Ci się jakiś rabat, bo zamówienie wysokie, a poza tym to jesteś stałym klientem i znasz właściciela. Na koniec, nie zapomnij wziąć reszty – nawet jeśli płacisz 99,75 i dałeś barmanowi stówę.

4. Korzystaj z uprzejmości obsługi

Bawisz się świetnie, a tu nagle rozładował Ci się telefon? Nie ma problemu! Skocz do barmana, na pewno podłączy tuż obok innych telefonów, laptopów i innych elektronicznych urządzeń leżących tuż obok rzeczy z których coś może się wylać przy odrobinie nieuwagi. Jeśli złożyło się tak, że przyszedłeś do klubu w deszczu, a na dodatek z plecakiem, nie chcesz wydawać pieniędzy na szatnię, to swobodnie pytaj, czy obsługa przechowa Twoje rzeczy za barem, czy na zapleczu. W końcu swoje przechowują.

5. Korzystaj z obsługi obsługi

Tutaj nie ma co się długo rozwodzić – obsługa jest dla Ciebie, a wiadomo – nasz klient – nasz Pan. Nie musisz więc się uśmiechać, „dziękuję” i „proszę” wcale nie są wymagane, a nawet mało wskazane, bo kto to widział, żeby Pan się bratał. Jeśli skręcasz przy barze papierosa, nie krępuj się zostawiając tytoń z nieudanych prób na blacie. To samo z każdym innym syfem. A kiedy już się zrobi jasno, absolutnie nie reaguj na frazes „bar zamknięty”, bo przecież obsługa jeszcze jest, więc dlaczego miałoby nie być Ciebie. Bo w końcu, jak dojeżdżasz tramwajem do zajezdni, to nie wysiadasz, tylko mówisz motorniczemu żeby jechał dalej.

 

 


  • Miłosz Omachel

    Na kanwie ostatnich wydarzeń, pozwolę sobie dopisać tytuł punktu 6go.
    6. Zesraj się w pasażowym zaułku i przykryj wydany na świat stolec tekturą.
    Pamięć absolutną masz jak w banku :*

  • Pingback: - SPORT PUB()

  • Arczibald

    Kurwa nigdy się nie pstryka ani nie gwizda na bramana/kelnera chyba że chcesz mieć mele albo gorzej w potrwawie/drinku taka moja rada 🙂 Kolega po fachu

    • To dość radykalne i mimo wszystko nieetyczne. Ja za pstrykanie doliczałem do rachunku z wyszczególnieniem tegoż faktu. A jak ktoś pstrykał mi przy barze, słodko uprzedzałem, że jeszcze raz, to na połamanych palcach może się nie skończyć.