Home / W życiu / Maroko – Meknes – Azrou – Erfoud
20161016_111938

Maroko – Meknes – Azrou – Erfoud

Jak pomyśleli tak zrobili, czyli przed południem zebraliśmy się z Riadu w Fezie i ruszyliśmy na dworzec autobusowy. Pomimo tego, że większość rzeczy w Maroko jest zorganizowanych jak w Polsce w latach 90tych, takiego dworca się nie spodziewałem. Oprócz ludzi  którzy sprzedają przed dworcem różne rzeczy (taki smol biznes – np kupują paczkę fajek, na dywanik kładą cztery i już jest interes), są też ci, któzy na każdym dworcu wsiadają do autobusu zanim ten ruszy i proponują różne dobra – od ciastek, przez fajki, ładowarki, po pastę do zębów i środki przeciwko paradontozie.

Tutaj zacząłem liczyć, ile będzie kosztować nas podobna do wcześniej zaproponowanej trasa wycieczki.

Autobusy w Maroko są różnej jakości – te które mają trasę do 100km, trzeszczą jakby się miały rozlecieć a z głośników dudni równie trzeszcząca arabska (lub berberska – w zależności w której części kraju jesteś) muzyka. Plusem jest, że nie są drogie i w odróżnieniu od naszych autobusów z lat 90 tych – nie ma tam opcji na miejsce stojące. Sprzedawanych jest tyle biletów ile foteli, kropka.

20161015_163914

W Meknes byliśmy tylko na kilka chwil – spacer po mieście, dwa muzea i hit the road. Mimo to, jest to dużo przyjemniejsze miasto niż Fez – mniej ludzi Cię zaczepia, nie starają się za wszelką cenę sprzedać tego co tam mają. Choć tacy też się zdarzają. Mimo to, medyna jest równie tłoczna jak w Fezie (na szczęście kilkadziesiąt razy mniejsza). Na krótki pobyt, oprócz spaceru po starym mieście polecam Medresę oraz Muzeum Dar Jamai – piękne miejsca które można zwiedzić za niewielkie pieniądze.

Po krótkim pobycie w Meknes wsiedliśmy do autobusu w kierunku Azrou – miasta w Atlasie Średnim.

20161016_111938

Dotarliśmy tam już po zmroku i już na dworcu zaczepił nas jeden z ‚majfrendów’. Rozmawialiśmy krótko, zmęczeni ulegliśmy na propozycję, że znajdzie nam hotel w rozsądnej cenie. Hotel rzeczywiście był w normalnej cenie a warunki były przyzwoite – ciepła woda, normalna toaleta zamiast dziury w podłodze. Rasheed obiecał nam, że ogarnie też inne rzeczy – między innymi wycieczkę na pustynię. Spotkaliśmy się i po zawziętych targach uzgodniliśmy cenę wycieczki na pustynię, a także z pomocą Rasheeda kupiłem i aktywowałem kartę SIM (wiadomo – internety i inne).

Tuż przed południem poszliśmy w kierunku lasu cedrowego, który jest oddalony o około 15 kilometrów od miasta. Było niemiłosiernie gorąco, więc dwóch Marokańczyków, którzy postanowili nas podwieźć a przy okazji poczęstować lokalnym zimnym piwem, spadło nam z nieba.

img_3307

img_3303

Park narodowy (ten od lasu cedrowego) był cichy, spokojny i pusty, bo w tej części Maroka jest dużo mniej turystów. Po jakimś czasie doszliśmy do najstarszego cedru, co prawda uschniętego, ale i tak robi wrażenie. Oprócz tego, tuż przy nim wszędzie kręcą się małpy i tutaj już także turyści, którzy te małpy karmią. Wracając do miasta również zostaliśmy podwiezieni… przez tych samych dwóch młodzieńców! Strzał w dziesiątkę.

img_3289

img_3313

Wieczorem znów spotkaliśmy się z Rasheedem, który zaprowadził nas w kilka interesujących miejsc w mieście – między innymi do sklepu monopolowego. Okazało się, że nie wszyscy są tam wstrzemięźliwi w tym temacie. Ale sklep był tak schowany, że właściwie do tej pory nie wiem, czy był legalnym sklepem, czy dziuplą otwieraną każdego dnia w innym miejscu.

Po osuszeniu piwa poszliśmy na kolację i autobus nocny do Erfoud, skąd miał nas odebrać znajomy Rasheeda, by zabrać nas do hotelu skąd ruszymy na pustynię

Koszty (cena dla 2 osób):

Autobusy:
Fez – Meknes – 20DH
Meknes – Azrou – 40DH
Azrou – Erfoud – 180DH

Meknes muzea – 2x 20DH
Zaliczka na wycieczkę na pustynię – 200DH
Azrou nocleg – 140DH
Azrou jedzenie i napoje ogółem  – 240dh
Karta SIM plus doładowanie – 50dh