Home / W życiu / Nowy sposób mandatowania kierowców.

Nowy sposób mandatowania kierowców.

Żyjemy w państwie opresyjnym, policja nie służy już do pomocy i obrony zwykłego obywatela. Czemu służy?  Łataniu dziury budżetowej za pomocą mandatów. Dochodzi do takich absurdów jak czający się za kioskiem funkcjonariusz czyhający na pieszych na czerwonym świetle czy patrol po cywilu szukający osób pijących piwo w parkach. Wpadłem na pomysł na kolejną skuteczną metodę. Ale zacznijmy od początku.

Rower jest dla mnie środkiem transportu. Do i z pracy, czasem na zakupy, czasem do znajomych. Z punktu A do punktu B, czasem zahaczając o kilka dodatkowych. Żaden ze mnie rowerowy fanatyk, przeciwnik kierowców, nie domagam się super zaawansowanej infrastruktury, a masę krytyczną mam w głębokim poważaniu. Jeżdżę ulicą jeśli nie ma ścieżek. Chodnikiem, kiedy ulicą nie można, lub się nie da. Generalnie, spędzam na rowerze minimum godzinę dziennie. Na temat kierowców mogę powiedzieć, że znacznie poprawił się ich stosunek do rowerzystów – uśmiechną się, przepuszczą, rzadziej trąbią bez powodu. Prawie sielanka. Chyba ich trochę polubiłem, a nawet zrozumiałem, odkąd zdarza mi się prowadzić samochód.

Przejdźmy do konkretów

Mój pomysł polega na ruchomym monitoringu miasta. Rowerowym. W razie czego zgłaszam się jako pierwszy. Moje warunki to GoPro 4 na własność i 10% od zarejestrowanych wykroczeń (nie wystawionych mandatów) wg taryfikatora. Jestem w stanie dostarczyć tłusty materiał zawierający całe rzesze debili:

– Nie używających kierunkowskazu
– Jeżdżących z nadmierną prędkością
– Rozmawiających przez telefon w trakcie jazdy
– Piszących SMSy w trakcie jazdy
– Przejeżdżających na czerwonym świetle
– Wymuszających pierwszeństwo

Oraz pewnie kilka innych okazów, które w realny sposób zagrażają bezpieczeństwu na drodze. Tak jak ten miły pan dzisiaj, który jadąc z mojej lewej strony postanowił parkować po prawej nie włączając kierunkowskazu.

Jakby co, to jestem gotów do współpracy.

 

Autor zdjęcia