Home / W życiu / Południowo wschodnia Azja w skrócie

Południowo wschodnia Azja w skrócie

Bangkok – miasto Buddy

 

Tutaj na ten przykład dwóch mnichów buddyjskich na tle muru pałacu królewskiego, a król miał zostać skremowany tydzień później, po rocznej żałobie. Długa historia.

 

 

W Bangkoku mają też parki, a w tychże różne zwierzęta parkowe. Kto widzi metrowego warana, czy tam inne bydlę?

 

 

Bangkok to ogromna metropolia.  Tak sobie myślę, że na pewno są przypadki, kiedy ktoś rodzi się w danej dzielnicy, lub części miasta, to do końca życia nie widzi tego co jest po drugiej stronie. Po prostu nie ma takiej potrzeby.

 

 

Hanoi – chaos na kółkach

 

Hanoi to stosunkowo duże miasto, pełne ludzi na skuterach. Zgiełk jest nie do opisania. TUTAJ można zobaczyć i usłyszeć więcej.

 

Centrum Hanoi to nie tylko uliczny zgiełk i dźwięk klaksonów, ale też pełne architektonicznych okazów, które choć w różnym stanie – dodają temu miastu uroku.

 

Oprócz tego  oczywiście zapach i smak ulicznego jedzenia – głównie wszechobecnej zupy pho i innych specjałów lokalnej kuchni serwowanych wprost z parującego garnka.

 

Sapa – za górami za dżunglami

 

Sapa i okolice to teren piękny, zielony,  górzysty. Szkoda, że tego nie widziałem. Mgłą czy też chmurą świat mi przesłonięto.

 

Północno zachodnia część Wietnamu jest dość niedostępna ze względy na góry, dżunglę i tak dalej. oprócz mgły zaczął lać deszcz i tak przez dwa dni, zupełnie uniemożliwiając zupełnie nieprzygotowanym eksplorację dalszej okolicy. Natomiast samo miasto nabrało mrocznego cyberpunkowego uroku. Tyle że mniej cyber niż punkowego.

 

 

Ha Long – miejsce z filmowego planu

 

W samym mieście Ha Long nie widziałem super ciekawych rzeczy (wiem, wiem – trzeba było pojechać na Cat Ba tuż obok). Może poza ćwiczeniami antyterrorystycznymi w środku których wylądowałem (dłuższa historia – może będzie) i kolejką linową z której rozciąga się taki widok.

 

Samo miasto głównie stanowi bazę wypadową do dwóch okolicznych zatok które są tak piękne jak charakterystyczne. Co prawda czasem ilość łodzi wycieczkowych zasłania ten widok, jednak pomimo to – absolutnie warto to zobaczyć.

 

Serio Warto.

 

Ninh Binh – wsiadaj na skuter i zwiedź okolicę.

 

Ninh Binh nie jest duże ani  szczególnie piękne, okolica natomiast zachwyca polami ryżowymi i skałami wystającymi z ziemi niczym wyspy.

 

 

Tutaj przyda się skuter, bo miejsca do zobaczenia są raczej kawałek od centrum.

 

 

Nieopodal Ninh Binh jest piękny kompleks świątynny w którym widziałem największe zagęszczenie żółwia kamiennego.

Hoi An – miasto krawców

 

Hoi An to miejsce w którym kupisz wszystko – torbę podróżną, torebkę, plecak na laptopa.

 

 

A oprócz tego garnitur koszulę, bluzę, kurtkę, płaszcz, czy nawet buty. I to wszystko uszyte na miarę. Buty zamówiłem po południu dnia pierwszego, odebrałem przed południem dnia drugiego. Wszystko za bardzo niewysoką cenę.

 

Miasto jest bardzo ładne i gwarne, idealne, żeby się pokręcić wypić pyszną kawę (temat na osobny wpis) czy zjeść coś pysznego. Nie brakuje tutaj również zabytków z piękną historią.

 

Siem Reap – Kambodża

W Siem Reap spoko jest i imprezowo, ale najlepsze jest tuż obok.

 

Chyba nikt nie przyjeżdża do Siem Reap tylko dla samego miasta. Większość turystów oczywiście kieruje się tu po to, by zobaczyć Angkor – pozostałości po świątyniach starożytnego świata.

 

Kiedyś kręcono tu „Tomb Raidera”, teraz się kręci biznes turystyczny

 

Ko Chang – w wolnym tłumaczeniu „relaks”

 

Ko Chang to nie jest najczęściej odwiedzana przez turystów wyspa Tajlandii. I dobrze.

 

Jest tu dosłownie kilka ośrodków życia turystycznego, skupionych głównie wokół rajskich plaż. Jedna główna ulica wokół wyspy i trochę atrakcji. Można znaleźć natomiast kilka miejsc gdzie można odizolować się od życia i posiedzieć na plaży na której prawie wcale nie ma ludzi.

 

Można się też trochę postarać, przedrzeć przez kilka krzaków i trafić na sam koniec wyspy gdzie nie ma absolutnie nikogo, jest natomiast maleńka plaża z takim widokiem (nie zawsze występuje motorówka).

 

To tak naprawdę w telegraficznym skrócie tyle. Rozpisywać się będę może później, kiedy indziej. Jeśli oczywiście będziecie chcieli.

Będziecie?