Home / W życiu / Skaza

Skaza

Kolejka do kontroli paszportowej na dwie godziny stania. Stoimy w tłumie: Ja – jeden z większych w okolicy, spodnie moro, broda, zmęczony wyraz twarzy. Obok stoi Ona – żona. Ma spuchnięty nos, sińce pod obydwojgiem oczu. Kątem oka zauważam porozumiewawcze spojrzenia Niemców stojących przed nami. Najpierw na nią, później na mnie. Nie rozumiem niemieckiego, może co dziesiąte słowo ale odruchowo zniżyli głosy, co rusz rzucając pogardliwe spojrzenia w moją stronę. Wiem o czym mówią. O nas. 

Bije Żonę

Dokładnie to pamiętam. Miałem nienajlepszy nastrój pomimo wakacji. Byłem trochę zmęczony ciągłym gonieniem, rezerwowaniem, szukaniem noclegu, transportu, nadmiarem wrażeń. Tego wieczoru mieliśmy wyjechać do kolejnego miasta, tuż przed odjazdem czekaliśmy na zupę czy inne jedzenie, Ona – żona poszła wziąć prysznic żeby nie marnować czasu. Jedzenie przyszło, ona nie wracała, do odjazdu coraz bliżej. Zacząłem się denerwować coraz bardziej, aż w końcu stało się – przyszła. Poklejona plastrami na twarzy, krwotokiem z nosa, ogromnym guzem, który wciąż rósł.  Naprawdę wyglądała jak po zderzeniu z czyjąś pięścią. Kilka razy.

Przewróciła się na schodach

Taka chyba jest najbardziej popularna wersja wydarzeń zastępująca rzeczywistość przemocy domowej. Zastanawiam się kto w to wierzy. Widziałem w życiu kilka kobiet którym urządzono „rambo domowe”. Sińce w kształcie palców na ramionach, szyi i twarzy. Podbite oczy z których wyziera smutek, upokorzenie i poczucie winy.

Otóż nie – to nie były schody, tylko dobrze wyczyszczone szklane drzwi, które moja ukochana chciała wziąć szturmem. Bez litości. Bez względu na konsekwencje. Niestety przegrała z kretesem. Ja też.

Skaza

W oczach mijanych ludzi (nie wszystkich, ale wielu) widzieliśmy to samo – spojrzenie na nią, później na mnie – wyraz gniewu i pogardy. Z każdym takim spojrzeniem w środku coś zakłuje. Pomimo oczywistych (tylko dla świadków zdarzenia) faktów, każde nieme oskarżenie jest jak skaza.

Najgorsze jest to, że nic z tym nie zrobisz. Bo co? Wyjaśnisz? Wytłumaczysz? Przecież nikt nie zapyta czy żona miała wypadek. Czy może trenuje tajski boks i wraca z zawodów (w sumie jesteśmy w Tajlandii). Albo spadł na nią kokos czy inne gówno. Nikt nie dotyka tematu tabu, bo kobieta nie może nabawić się sińców sama. Poza tym i tak nikt nie uwierzy, bo „winny” z reguły stoi obok.